^Powrót do góry

  • POZ Batory

    Na naszej stronie znajdziecie Państwo najnowsze informacje dt naszej firmy, a także z regionu i kraju.

  • Sztandar NSZZ "Solidarność"

    Zapraszamy do zapoznania się z historią naszego sztandaru.

  • Napisz do nas

    Masz problem? potrzebujesz pomocy? porady prawnej? napisz do nas. Napewno Ci pomożemy.

sprawdzam

Koncert My Naród

Logowanie Admina

LOGIN
Rejestracja wyłączona
Avatar
Panel tylko dla admina

Ten panel jest dla mnie. opuść więc go proszę

Reset My password - Remind Me My username

Username
Password
Remember me

Prasa związkowa

Liczba nszych gości

Wizyty 46690

Aktualna pogoda

Polub nas na Facebooku

Huta Batory: Czas pogardy

ZBUNTOWANY ŚLĄSK •26 MARCA 2018

6 lat temu, tuż przed świętami wybuchł „dziki” strajk w chorzowskiej Hucie Batory. Przypomniał on, że dzieje zbuntowanego Śląska, to nie tylko zamierzchła historia.

Stanął sam wśród robotników – był w końcu panem prezesem.
Usłyszeli: „No i co, jestem! Czego chcecie?”
A ci zaczęli mówić o zwolnieniach, nierównych płacach, strachu w zakładzie.
Prezesa nie zbiło to z tropu: „A ja jechałem do pracy z tą myślą, żeby dać wam bony świąteczne”.
Ludzie w śmiech. Krzyki.
„Czyli co? Nie przystępujecie do pracy?”
Wszyscy: „Nie”. Tak zaczął się strajk w Hucie Batory.

xxx
Produkty Huty Batory to była prawdziwa galanteria na rynku wyrobów hutniczych. Zakład z prawie
140-letnią tradycją specjalizował się w produkcji najwyższej jakości stalowych rur bez szwu o dużych przekrojach. W 2005 r. huta trafiła pod skrzydła grupy kapitałowej Romana Karkosika, obecnej Alchemii. Większość pracowników miała kilkudziesięcioletni staż pracy, mieszka blisko zakładu, a nawet kibicowała temu samemu klubowi piłkarskiemu – Ruchowi Chorzów. To miało znaczenie...
Były inwestycje, rósł eksport i zyski (w 2011 r. Alchemia zarobiła 118,4 mln zł - ponad 700 proc. więcej niż rok wcześniej). Z płacami też było dobrze. Na spotkaniu 29 września 2011 r. w Urzędzie Miasta Chorzów Karina Wściubiak-Hańkó, prezes Alchemii SA, zapewniała o dobrej kondycji firmy. Według dziennikarzy „rozwiane zostały wątpliwości mieszkańców i związków zawodowych, które obawiały się redukcji etatów i zmniejszenia produkcji”. Jednak, jak w strategii każdej firmy, i w tej Huty Batory jest zapis o „stałej poprawie wydajności poprzez poprawę organizacji pracy”. Zasady są proste – akcjonariusze liczą na duże zyski, więc trzeba zdobywać nowe rynki, ale też ciąć koszty. Tym bardziej, że 64,54 proc. udziałów w Alchemii miał Roman Karkosik, a 10,88 proc. jego żona. A ten jeden z najbogatszych Polaków, jak wspominała prezes Alchemii, „przydziela trudne zadania, ponad siły. Działa na ambicję. Sądzi, że jego krytyka wyzwala w nas kreatywność i pomaga w naszym rozwoju. Mam to samo”.
W połowie ubiegłego roku (2011 – przyp. Dz.) zaczęło się „optymalizowanie kosztów”. Alchemia podpisała umowę z agencją pracy tymczasowej Work Service, która miała objąć wszystkie podmioty tej grupy kapitałowej. Jak tłumaczyła Wściubiak-Hankó, „kryzys nauczył, że elastyczne formy zatrudnienia mają kluczowe znaczenie”. Pracownicy, którym kończyły się umowy na czas określony, dostawali prosty wybór: odchodzą, albo przechodzą pod agencje – za o połowę niższe płace. Z początkiem lipca zarząd Huty Batory wypowiedział Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy. Latem związki zawodowe organizowały pikiety – wszystko nagrywały kamery zakładowe i poszły zwolnienia. Robotnicy liczyli, że związki coś załatwią. Rozmowy ciągnęły się jednak kilka miesięcy, związki czekały na negocjatorów, a wzburzenie załogi rosło. W końcu obok siebie, na tych samych stanowiskach, pracowali ludzie, których pensje różniły się o dwukrotnie.
W grudniu 2011 r. prezes Huty Batory, Józef Spik, spotkał się z załogą stalowni i postawił ultimatum: albo zrezygnujecie z 75 procent premii, albo „będzie trenował zwolnienia grupowe”. Powód: kryzys światowy, malejące zyski, choć wyniki Alchemii mogły dowodzić czegoś przeciwnego. Jedna trzecia ówczesnych zarobków hutników – którzy mieli po 3 tysiące na rękę, to były właśnie premie. Nie było zgody na cięcia. Podczas lutowych mrozów Spik zarządził pracę w soboty i niedziele, żeby nie zamarzły maszyny, a robotnicy na to przystali – w końcu to też ich zakład. Prezes obiecywał po 100 proc. dodatku za te dwa dni, ale na stalowni wypłacił, a na rurowni kazał odebrać dwa dni wolnego. W rurowni 2-godzinny ni to strajk, ni przestój. Nerwy, nerwy... i perspektywa zwolnień. Prezes odrzucił propozycję regulaminu zwolnień zaproponowaną przez związkowców i przedstawił własną. W punkcie czwartym wyraźnie pisało: „nie dotyczy osób – jedynych żywicieli rodzin”. Grzegorz: „Dwa tygodnie przed świętami wielkanocnymi pięciu naszych kolegów zostało zwolnionych, w tym także jedyni żywiciele rodzin, przykładowo z niepracującą żoną i trójką dzieci”.
Nie trzeba było wiele, żeby wzburzyć ludzi. Zwolnienia i polityka dyrekcji były głównymi tematami rozmów w zakładzie. Do tego doszedł nowy temat: trzeba coś zrobić. Strajk? Ale związki już tyle negocjują i bez efektów, a jakby tak samo wlekła się sprawa legalizacji strajku, to nigdy by się go nie doczekali. Padło w końcu hasło: - Bydziecie o szóstej rano w poniedziałek? Zaczynamy.
Byli.

xxx
Hutnicy z Batorego jeszcze nigdy nie strajkowali, w hucie nie było strajku nawet w 1980 r. Ostatni strajk zanotowano tam w latach 20., gdy robotnicy chcieli prezesa nawet wrzucić do pieca – skończyło się to lokautem.
W poniedziałek rano, 2 kwietnia, przed pomieszczeniem socjalnym stalowni zgromadziła się setka pracowników – wszyscy zatrudnieni, poza dozorem i kierownictwem.
Grzesiek: - Miałem wtedy iść na drugą zmianę, ale oczywiście też przyszedłem – i byłem w szoku, że wszyscy się stawili.
Przed 7 w stalowni pojawił się prezes Spik, co mu się rzadko zdarzało, ze swoją historią o bonach świątecznych. Ludzie zostali - liczyli jednak na jakiś odzew z dyrekcji, myśleli, że postoją ze dwie godziny, a tu nic. Stali 5 dni. Przyszedł szef stalowni – i to samo. Też grozi, że strajk nielegalny, a oni, że nie wychodzą. Zostają. Prezes Wściubiak-Hankó grzmi o nielegalnym proteście. Wcześniej młoda i ambitna pani prezes kierowała garbarnią w Brzegu, też należącą do Karkosika. Jak sama wspominała: „Byłam piłą. Ludzie panicznie się mnie bali, ale wtedy te zwolnienia to był jedyny sposób, żeby uratować spółkę przed upadłością. Dzisiaj przykro mi wobec ludzi, których musiałam zwolnić, ale z drugiej strony wiem, że należało tak postąpić. Cel uświęca środki” (1). Tyle, że ta garbarnia już nie istnieje.

xxx
Strajk był dziki, nielegalny według prawa, ale... „Jest to spontaniczny protest pracowników, którzy mieli już dość prowadzonych od kilku miesięcy negocjacji z zarządem Huty Batory, które nie przyniosły żadnych rezultatów. Dlaczego? Ano dlatego, że właściciel „Pan” Karkosik działa zgodnie z prawem, tylko pytam: kto to prawo ustanowił?” - pisał Tomek na forum Chorzowianina. Wtórował mu Elektryk: „Wielki szacunek za to, że postawiliście się tym wyzyskiwaczom. Prawo jest od nich i do nich. My, robole, zostali sami.”
Hutnicy nie powołali nawet komitetu strajkowego. Jak była sprawa do załatwienia, po prostu ktoś wchodził na stojącą tam rurę i mówił. O wszystkim decydowali razem. Także o tym, żeby pozwolić opuścić zakład kilku osobom znajdującym się w ciężkiej sytuacji rodzinnej. Razem na stalowni i w rurowni strajkowało ok. 350 osób. Robotnicy dobrze zabezpieczyli cały zakład. Zaspawano nawet bramy wjazdowe. Wejść na zmianę pilnowały grupy strajkujących. Służby techniczne utrzymania ruchu – z innej firmy (też spółki powstałej na bazie rozczłonkowanej Huty Batory) – monitorowały na bieżąco sytuację w zakładzie: suwnice, inne maszyny.
Damian: „Prezes chyba liczył na to, że zaczniemy niszczyć maszyny, a my baliśmy się po prostu prowokacji z zewnątrz”. Gdy kilka lat wcześniej wybuchł piec w hucie i uruchomiono drugi, słabszy, załoga bez sprzeciwu zgodziła się na niższe wypłaty przez pół roku, byle ratować zakład. Bo czuli, że to ich huta. W poniedziałek nie byli przygotowani na dłuższy strajk, toteż rodziny musiały donosić prowiant, potem przyszła też pomoc ze związków zawodowych i miasta – choćby koce, bo noce na hali były chłodne. Tak od siebie, z wyrazami otuchy, przychodzili ludzie z całej dzielnicy. No i czekali na wieści zza bramy, bo nie mieli telewizora, a tylko radio. Ale media jakoś niespecjalnie przejęły się losem hutników gdzieś tam ze Śląska.
Grzegorz: „Trzeba było puścić informację, że przetrzymujemy mamę Madzi, to by zlecieli się wszyscy dziennikarze.”
Mieli przyjechać górnicy na solidarnościową demonstracją pod dyrekcję huty, ale strajkujący tonowali – wciąż liczyli, że jednak coś uda się załatwić, byli w kontakcie z negocjatorem policji. W negocjacjach z dyrekcją miało brać udział po trzech ludzi ze stalowni i trzech z rurowni – tak jak zażyczył sobie prezes, który też zastrzegł, że nie chce żadnych przedstawicieli związków, a strajkujący chcieli właśnie doradców związkowych. Prezes stwierdził, że będzie rozmawiał, gdy skończy się strajk, a cała załoga podjęła decyzję: „Strajkujemy dalej”. Pojawiła się propozycja ze strony dyrekcji: będą rozmowy, ale rurowania ma załadować rury, bo huta ma ważny kontrakt z KGHM. Załoga zgodziła się, byle się dogadać, a wtedy prezes zmienił zdanie: wszyscy muszą wrócić do roboty.
Prezes do policji: zdewastowano własność huty. Przedstawicieli związków zawodowych wezwano na komendę, a okazało się, że chodzi o podeptany trawnik. Potem pojawiła się jeszcze informacja, że zniszczono piec na hucie, policja przyjechała sprawdzić i nic. We wtorek grał Ruch Chorzów – na swoim stadionie, kilkaset metrów od huty. Kibice wywiesili transparent „Hutnicy z Batorego, jesteśmy z wami”, a po meczu pod hutę przyszło z poparciem 700 kibiców. Było spokojnie, a po apelu kibice spokojnie rozeszli się. Odbiło się to echem w całej Polsce, a i mocniej musiały się zastanowić firmy ochroniarskie, które mogłyby spacyfikować protest. Wówczas pojawiły się bowiem nieoficjalne informacje, że strajkujący mają zostać usunięci siłą. W nocy z środy na czwartek z Bydgoszczy miały wyjechać dwa autobusy z ochroniarzami.
Damian: „Byle nie dać się sprowokować, ale trzeba było przygotować się na wszystko”.
Grzegorz: „Stracha miał każdy. Nikt nie spał tej nocy”. Mimo zmęczenia ludzie nie zamierzali ustąpić. Mieli też pewną przewagę: na ich halę prowadziło tylko jedno ciasne wejście. Ochroniarze mieli wejść do akcji o 5 rano, ale ostatecznie policja zablokowała interwencję.

xxx
W trzecim dniu protestu przed bramą zakładu odbyła się msza. Przypomniała się atmosfera z sierpnia 1980 - masa ludzi, komunia i spowiedź przez płot, łzy. Załoga miała „gorącą linię” z władzami miasta. W piątek na 13 w Urzędzie Miasta Chorzów zaplanowano spotkanie sztabu kryzysowego. Prezes Spik miał żal do komendanta policji, że odmówił interwencji. I ostatecznie ogłosił, że zgodnie z decyzją zarządu Alchemii stalownia zostanie zlikwidowana, a pracę straci ok. 150 osób. - Wyprosiliśmy go z sali. Jestem zbulwersowany jego postawą - powiedział zaskoczony Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa
.
Zaczęły się jednak święta – nikt nie wierzył, że będzie aż tak źle. Bo przecież są kontrakty, stalownia musi działać – bo gdy kiedyś próbowano ściągnąć stal z Czech, okazało się to niewypałem. Nawet prezydent miasta powiedział im, żeby we wtorek stawili się w pracy.
Damian: „Uczepiliśmy się tej nadziei – tak, żeby nawet nie wygrywając, to przynajmniej nie stracić”. W poświąteczny wtorek do pracy stawiła się cała załoga. Pracownicy rurowni zastali zamknięte bramy i przed wejściem dostali do przeczytania artykuł 52 Kodeksu Pracy – o dyscyplinarnym zwolnieniu. Kto chciał pracować musiał podpisać specjalną listę.
Damian: „Rurownia mogła pracować, bo miała jeszcze 5200 ton wlewek do wyrobienia, starczy na trzy tygodnie – a potem znowu trzeba wznowić stalownię.” I na tym wydziale trwała jednak weryfikacja załogi. Do 19 kwietniu z rurowni zwolniono już 15 osób. Pod stalownią również stawili się wszyscy pracownicy. Sami przygotowali nawet listy obecności. I nic. Sytuacja powtórzyła się następnego dnia. Wiedzieli, że to już koniec. Zostali postawieni pod ścianą: albo dyscyplinarka, i wtedy mogą się sądzić (na co poszło kilku pracowników), albo rozwiązanie umowy za porozumieniem stron – z zapisem: „niniejsze porozumienie wyczerpuje ich wszelkie roszczenia względem siebie wynikające z tytułu umowy o pracy”. Potem jeszcze prawnicy dyrekcji dodali: „za opuszczenie stanowiska pracy”. Tym samym, bez konieczności przeprowadzenia zwolnień grupowych, dyrekcja huty zaoszczędziła setki tysięcy złotych. A stalownia mogła potem znów ruszyć, tyle że z pracownikami zrekrutowanymi przez agencje pracy tymczasowej.
Grzegorz: „Każdy sam, indywidualnie, musiał podjąć decyzję. Zorganizowaliśmy nawet grupę wsparcia – spotykamy się z kolegami w domach kultury, bo przecież tyle lat przepracowaliśmy razem. Jak jednak można harować za proponowane pensje w hucie? Przy 70 stopniach, gdy ludzie latem mdleją w pracy?”.
Damian: „To sprawa całego kraju, wszystkich robotników, a nie tylko nas stąd – chłopaków z Batorego. Ten wyzysk na śmieciowych umowach musi się skończyć, bo w końcu ludzie wyjdą na ulice”.

xxx
Grzesiek przepracował 31,5 lat na stalowni. Zwolniony.
Damian: 17 lat pracy w hucie. Zwolniony.

Karina Wściubiak-Hankó: „Moim zdaniem nie ma innej możliwości i trzeba rządzić twardą ręką. Im dłużej pracuję, tym częściej staram się szukać takiego balansu przed podjęciem jakiejś ważnej decyzji, ale gdybym nie miała tej rzeczonej twardej ręki i świadomości, że mam pewne zadanie do wykonania, to sądzę, że nie byłabym tutaj, gdzie jestem” (2).
Każdy jest gdzie jest – jedni na bruku, inni na wysokich stołkach. Ale czy ktoś jeszcze powie, że walka klas jest przeżytkiem?

Artykuł ukazał się w miesięczniku „Le Monde Diplomatique – edycja polska” (maj 2012)

info pracW czwartek odbyło się spotkanie związków zawodowych z Dyrektorem obu Oddziałów w Chorzowie, który przekazał m.in., że plan produkcji za wrzesień został zrealizowany zaś szacowany wynik powinien być nieco lepszy niż w poprzednich miesiącach. Informacja na temat związanej z tym możliwości naliczenia i wypłaty premii zostanie przekazana Związkom do jutra. Co do perspektyw zamówieniowych na najbliższy czas Dyrektor oświadczył, że przy obecnej złej koniunkturze i spadku inwestycji wszelkie obecne wysiłki i działania personelu kierowniczego są nakierowane na dostosowanie się do nowych oczekiwań rynkowych czyli wymogów ilościowych, jakościowych oraz dochowaniu terminowości obsługi zamówień. Pracodawca poinformował również o akcji zabezpieczającej hale produkcyjne przed dostępem dzikich ptaków oraz planowanych zabezpieczeniach stanowiskowych.
Przedstawiciele Związków Zawodowych zwrócili uwagę , że przy obecnym poziomie wynagrodzeń i ogólnie złych perspektywach dla branży należy się liczyć z możliwymi odejściami pracowników, którzy nie będą akceptować obecnych niskich warunków płacowych. W dalszym ciągu strona społeczna wnioskuje o zmianę zapisów dot. dodatków za pracę w niedziele i święta, zmiany stawek widełek wynagrodzeń zasadniczych oraz inne rozwiązania motywacyjne do polepszenia sytuacji płacowej pracowników. Przedstawiciele Związków Zawodowych podsumowali odbyte we wrześniu spotkania załogowe i przekazali, że w ich ocenie spotkania powinny odbywać się cyklicznie, co spowodowałoby większą aktywność pracowników w komunikacji z pracodawcą w zakresie zagadnień produkcyjnych i tematyką wynagrodzeń zaś tematy dotyczące rozwiązań sanitarnych i socjalnych na halach powinny być załatwiane automatycznie w trybie administracyjnym.
Na spotkaniu strona związkowa zwróciła się o odpowiedź w sprawie jej wniosku dot. wypłaty świadczeń socjalnych na Święta. Pracodawca przekazał, że zwrócił się do zarządu Alchemii o zwiększenie puli środków przeznaczonych na świadczenia do poziomu ubiegłorocznego. Związkowcy zawnioskowali aby środki socjalne zostały wypłacone w formie gotówki nie zaś bonów i wyrazili swoje niezadowolenie z zaniżonego odpisu socjalnego, który wprowadził zarząd Alchemii gdyż ogranicza to wypłatę środków socjalnych na poziomie zapisów regulaminowych.

indeks

Na wniosek związków zawodowych odbędą się spotkania załogowe Dyrektora Oddziałów z pracownikami. I tak:


- Oddział Stalownia Batory - czwartek dnia 22 września godz. 13.45 /salka budynku wielofunkcyjnego na Stalowni

- Oddział Walcownia Rur Batory – środa dnia 28 września godz. 13.45 /salka narad w pokoju 406 budynku administracyjnego na Rurowni

Drodzy Hutnicy z Batorego zwracamy się o liczny udział w spotkaniach, na których będziecie mogli m.in. zadać pracodawcy pytania dot. spraw produkcyjnych, pracowniczych i zwrócić uwagę na nieprawidłowości na stanowiskach pracy.

 

Ze związkowym pozdrowieniem - Przewodnicząca NSZZ „Solidarność” Stefania Penkała

zebranie

W środę odbyło się spotkanie Dyrektora Oddziałów ze stroną społeczną, na którym przedstawiona została sytuacja ekonomiczną Oddziałów. W obu Oddziałach utrzymują się trudności w zakresie zamówień pogłębione dodatkowo przez przerwy wakacyjne i przestoje w innych zakładach produkcyjnych. Prognozuje się, że trudna sytuacja zamówieniowa utrzyma się na pewno do końca września.
Na lipcowy wniosek strony społecznej i kierowników oddziałów udało się w związku z wynikami ekonomicznymi za m-c czerwiec br. uruchomić premię, która została wypłacona z wynagrodzeniem za m-c lipiec. Strona społeczna wyraziła niezadowolenia ze zróżnicowania kwoty średniej premii w przypadku Oddziału Stalowni. Obecny na spotkaniu Dyrektor Produkcyjno-Techniczny Oddziału Stalowni i Kierownik Wydziału Walcowni omówili zasady i kryteria dokonywania ocen pracowników i ich premiowania przy wypłaconej premii.
Informujemy, że w dalszym ciągu odbywa się porządkowanie stawek osobistego zaszeregowania na obu Oddziałach co nastąpiło dotychczas w stosunku do 256 pracowników. Strona społeczna wyraziła niezadowolenia z prowadzonych „żółwich” prac w tym zakresie i zgłosiła potrzebę dalszych zmian i przeszeregowań dla wieloletnich pracowników, którzy dotychczas nie doczekali się zwiększenia stawek mimo wielokrotnych ponagleń przełożonych.
Strona społeczna zgłosiła problemy związane z atmosferą pracy, brak wykwalifikowanego personelu na wielu stanowiskach, niskie stawki wynagrodzeń pracowników z kwalifikacjami i długoletnim stażem pracy na zajmowanych stanowiskach oraz zwróciła się o ustalenie dodatkowego wynagrodzenia dla pracowników szkolących innych pracowników.
Upomnieliśmy się o przyspieszenie prac nad ustaleniem nowych kryteriów do wypłaty dodatkowej premii, o których Pracodawca mówi od dwóch miesięcy. Pracodawca zobowiązał się do opracowania regulaminu określającego zasady tej premii, który zostanie przekazany związkom zawodowym po jego przygotowaniu.
Przedstawiciele Związków Zawodowych zawnioskowali o opracowanie zmian do widełek stawek zasadniczego wynagrodzenia gdyż obecne są sprzed trzech lat i są nieadekwatne do obecnej sytuacji przy podwyższanej co roku płacy minimalnej. Pracodawca zobowiązał się do przedyskutowania tego tematu ze służbami personalnymi i przekazania stanowiska stronie społecznej.
W związku z faktem, iż w Oddziale Walcowni Rur panuje w dalszym ciągu chaos dotyczący nazewnictwa stanowisk pracy - Pracodawca zobowiązał się w terminie do 15 września br. do unormowania tej sprawy zgodnie z obowiązującymi zasadami i normoobsadami.
Dyrektor obu Oddziałów poinformował o rozpoczynających się postojach remontowych oraz omówił zakres planowanych robót. Związki Zawodowe zawnioskowały o zorganizowania spotkań załogowych z Pracodawcą – ustalono, że odbędą się po remoncie w połowie września.
Informację przygotowała – Stefania Penkała

Copyright © 2013. POZ NSZZ "Solidarność"  Rights Reserved.

Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Informacje na temat cookies klikamy w banner lub wracamy na: Strona startowa.

  Akceptuje cookies na tej stronie.
Informacja o cookies